wtorek, 13 stycznia 2009

Moja pracownia..



Chciałam dziś Was zaprosić do mojej pracowni. To tu spędzam połowę życia :) zakopując się w papierach, farbach i lakierach. Kiedyś pracowałam w domu , ale tak naprawdę niegdy nie było końca pracy. W całym mieszkaniu powyciągane materiały. Nie można było znaleźć kawałeczka wolnego miejca. Teraz mogę przyjść popracować i poprostu wrócić do domu zamykają drzwi na klucz.



Ale nie da się odciąć się od wszystkiego. Zamykam drzwi ale pomysły dalej chodzą mi po głowie. Kiedy pracowałam w domu , czasem budziłam się w nocy i zasiadałam do pracy, bo akurat przszedł nowy,rewelacyjny pomysł i szkoda było nocy na spanie, kiedy ręce same sięgały po papiery. Teraz musi mi wystarczyć mój kajet w którym zapisuję wszystkie nowe wizje.



Uwielbiam przjść do pracowni, zrobić sobie pyszną kawkę , z radia cichutko słychać muzykę klasyczną i przy dźwiękach jakieć cudownej kantaty rysuję na kartonach projekt, rozkładam papiery i zaczyna wycinać...i tak do wieczora. I nagle powrót do rzeczywistości, odebrać dziecko ze świetklicy ( znów się spóźnię) szybkie zakupy po drodze, jeszcze szybsza obiado- kolacja, pranie, prasowanie... ech życie. Ale za to o poranku...


poniedziałek, 12 stycznia 2009

Wazon w stylu Art Deco



Zazwyczaj jest tak że, jak widzę przedmiot lub dany motyw widzę od razu dzieło skończone. Tak też było i tym razem. Wypatrzyłam ten wazon w jakieś kwiaciarni. Nie wyglądał zbyt ciekawie, przykurzone transparentne szkło. Ale miał coś w sobie, moja wyobraźnia od razu zadziałała i po paru minutach byłam szczęśliwą posiadaczką tego 40 cm cuda. Pognałam do pracowni, nawet długo nie musiałam szukać odpowiedniego motywu, bo od razu wiedziałam że, bedzie to moje ulubione art deco. Kaształt wazonu był zbyt charakterystyczny aby zrobić coś innego.



Motyw, hmm... niektórych wpędzał w zakłopotanie, dla mnie piękny. Patrząc na ten wazon można opowiadać różne historie...




Wiedziałam, ze wazon będzie czarny , pięknie korespondentuje z czernią błękit od którego jestem uzależniona. Nie znalazłam odpowiedniego motywu kwiatowego , więc namalowałam je sama


sobota, 10 stycznia 2009

French style



Czyli to co tygryski lubią najbardziej. Delikatne , koronkowe motywy, biel, odrobina szarości i ogrom satysfakcji z własnoręcznie ozdobionych przedmiotów. Przedstawiam taka mała kolekcję .




























czwartek, 8 stycznia 2009

Lata dwudzieste, lata trzydzieste...



Uwielbiam te klimaty, jest w tym okresie tyle elegancji i delikatności. Nie miałabym nic przeciwko aby cofnąć się w czasie. Tyle marzenia , mogę je tylko spełniać w moich pracach





Moje ulubione szarości ...






wtorek, 6 stycznia 2009

Manekiny, manekiny



Manekiny stanowią ciekawy temat kreatywnej twórczości. Niełatwe w kompozycji ale efektowne we wnętrzu. Kilka już ozdobiłam, ale wiem że ten niepowtarzalny ciągle przedemną. mam zbyt wiele pomysłów, które chciałabym zrealizować.


Nie chciałam tu prezentować takich zwykłych zdjęć, to odrobinę mojej zabawy w komputerowy scrap. To pierwsze próby dlatego proszę o wyrozumiałość. Mam nadzieję że kolejne będą ciekawsze.

poniedziałek, 5 stycznia 2009

Kopyta szewskie w nowej szacie



Kiedy je dostałam w swoje ręce wyglądały bardzo nieciekawie. Brudne, oblepione starym klejem, podziurawione przez dziesiatki gwoździków. Ale nie ma co się dziwić, pochodzą z zlikidowanego zakładu szewskiego. Teraz dostały nowego blasku i śmiało mogą być ozdobą np przedpokoju.



Kolorystyka jak zwykle szaro - błękitna i motywy które doprowadzały mnie dozałamania nerwowego w trakcie wycinania. A mówią, że decoupage to takie spokojne, relaksujące hobby




piątek, 2 stycznia 2009

Proszę o śniadanie do łóżka



Jak miło jest rozpocząć dzień śniadaniem w łóżku. Rogaliki, jajeczko na miękko, konfitura wiśniowa i kawka. Myślę, że ta taca świetnie będzie się do tego nadawała. Stonowana kolorystyka, moje ulubione szarości.



Kiedy całość była prawie gotowa , stwierdziłam ,że jednak czegoś jeszcze brakuje. Delikatna koronka byłaby w sam raz. Ale co zrobić żeby się nie brudziła ? Można ją namalować. Trwało to długo, koronka była malowana farbą i pędzelkiem 0,5.