
Postanowiłam spróbować swych sił we florystyce i samodzielnie wykonać dekoracje na stół. Pełna zapału udałam sie na giełdę kwiatową, gdzie brodząc po kolana w śniegu i zamarzając przy -15 stopniach usiłowałam kupić wymyslone przezemnie dodatki. Sprzedający dziwnie na mnie patrzyli kiedy pytałam o oszronione gałązki, czy owoce pokryte kryształkami lodu. Po takie cuda moja pani to trzeba na poczatku listopada przyjść...
Kupiłam więć co było, reszte postanowiłam wyszperać w domowych zapasach.

Nagle sie okazało że posiadam świetne gliniane doniczki i styropianowe stożki , kupione dawno temu i nawet już nie pamietam do czego. Przystapiłam do wielkiego malowania. Doniczki na biało, stozki na zielono.
























